________________________________________________________________________
Reszta dni zleciała mi w zasadzie tak samo, czyli: wstawałam rano, gadałam z Bartkiem, spotykałam się z dziewczynami, śmiałam się z rodzinką i szłam spać. Aż w końcu nadszedł wielki dnień, dzień wylotu. Wylot mamy o 13, a jest 9 i próbuje zapiąć walizkę co nie jest łatwe bo jedziemy tam na 2 tygodnie. Nadal nie mogę w to uwierzyć, nie dość że spędzę 2 tygodnie z przyjaciółkami w Atlancie to jeszcze pójdziemy na koncert JUSTINA BIEBERA!!!
Gdy moje próby zapięcia tej cholernej walizki nie udawały się postanowiłam zawołać brata
-BAARTEK!!! - Krzyknęłam a on już po chwili stał w drzwiach
-Co jest??
-Pomożesz?? - Wskazałam na walizkę
-Jasne - Podszedł do mnie- Siadaj - Powiedział a ja usiadłam na walizce i zaczął ją z trudnością zapinać aż w końcu mu się udało.
-Dzięki. Co ja bym bez ciebie zrobiła - zarzuciłam mu ręce na szyje.
-Umarła byś - Zaśmialiśmy się. Wygłupialiśmy się i śmialiśmy przez 2 godziny więc postanowiłam już iść się szykować .Ubrałam to:
Jeszcze raz sprawdziłam czy wszystko mam i poszłam po Bartka bo uparł się że nas zawiezie na lotnisko. Gdy otworzyłam drzwi od pokoju zobaczyłam tatę, przestraszyłam się go.
-Wszystko wzięłaś?? - Zapytała a ja jeszcze ostatni raz rozejrzałam się po pokoju.
-Tak - Powiedziałam pewnie - Nie mogę uwierzyć, że dzięki moim kochanym rodzicom jadę do Atlanty na koncert mojego wielkiego idola. Dziękuje - Mocno go przytuliłam
-Nie ma za co - On też mnie przytulił i pomógł mi znieść walizkę na dół. W tym samym czasie zszedł Bartek
-To co jedziemy
-Tak - Pożegnałam się z rodzicami, Barti w tym czasie zaniósł walizkę do bagażnika - Dobra jedziemy. Papapapa -Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy po dziewczyny - Siema laski
-Hejcia Julcia - Dałyśmy sobie buziaka w policzki i jechaliśmy na lotnisko. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do budynku.
-Dobra my idziemy na odprawę
-Oki. To ja jadę - Dał mi całusa w policzek i mnie przytulił - Tylko uważaj tam na chłopaków - Zaśmiałam się
-No jasne. Po przecież nie byłbyś sobą gdybyś nie wspomniał o chłopakach - On też się zaśmiał
-No jasne - Puścił mi oczko i poszedł
-No to idziemy - Powiedziałam do dziewczyn i poszłyśmy na odprawę. Gdy siedziałyśmy już w samolocie zaczełyśmy gadać o tym że nie możemy się już doczekać aż tam będziemy, potem każda z nas zasnęła. Gdy się obudziłam dziewczyny już nie spały i słuchały muzyki, spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że spałam 5 godzin. Nic dziwnego jak poprzedniej nocy gadało się do 3 nad ranem z bratem. Reszta lotu zleciała nam na plotkowaniu o gwiazdach, słuchaniu muzyki i czytaniu czasopism. Po wylądowaniu poszłyśmy odebrać walizki.
-To jak laski. Jedziemy do hotelu odświeżymy się i idziemy na miasto.
-No jasne - Szybko pojechałyśmy do hotelu zrobiłyśmy wcześniej wymienione rzeczy, założyłyśmy jakieś fajne ciuchy, a mianowicie
Ja:
Pati:
-Nie ma za co - On też mnie przytulił i pomógł mi znieść walizkę na dół. W tym samym czasie zszedł Bartek
-To co jedziemy
-Tak - Pożegnałam się z rodzicami, Barti w tym czasie zaniósł walizkę do bagażnika - Dobra jedziemy. Papapapa -Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy po dziewczyny - Siema laski
-Hejcia Julcia - Dałyśmy sobie buziaka w policzki i jechaliśmy na lotnisko. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do budynku.
-Dobra my idziemy na odprawę
-Oki. To ja jadę - Dał mi całusa w policzek i mnie przytulił - Tylko uważaj tam na chłopaków - Zaśmiałam się
-No jasne. Po przecież nie byłbyś sobą gdybyś nie wspomniał o chłopakach - On też się zaśmiał
-No jasne - Puścił mi oczko i poszedł
-No to idziemy - Powiedziałam do dziewczyn i poszłyśmy na odprawę. Gdy siedziałyśmy już w samolocie zaczełyśmy gadać o tym że nie możemy się już doczekać aż tam będziemy, potem każda z nas zasnęła. Gdy się obudziłam dziewczyny już nie spały i słuchały muzyki, spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że spałam 5 godzin. Nic dziwnego jak poprzedniej nocy gadało się do 3 nad ranem z bratem. Reszta lotu zleciała nam na plotkowaniu o gwiazdach, słuchaniu muzyki i czytaniu czasopism. Po wylądowaniu poszłyśmy odebrać walizki.
-To jak laski. Jedziemy do hotelu odświeżymy się i idziemy na miasto.
-No jasne - Szybko pojechałyśmy do hotelu zrobiłyśmy wcześniej wymienione rzeczy, założyłyśmy jakieś fajne ciuchy, a mianowicie
Ja:
Pati:
I Ola:
I wyszłyśmy na ulice Atlanty, żeby trochę pozwiedzać. Po 3 godzinach chodzenia poszłyśmy na lody.Do domu wróciłyśmy około 19.30 bo bolały nas już nogi i byłyśmy zmęczone.
-Jestem wykończona - powiedziałam wchodząc do pokoju
-Ja też. Padam z nóg
-Ja idę pierwsza się myć! - Szybko krzykełam zanim zdarzyły zareagować. Szybko zgarnęłam piżamę która leżała na łóżku i pobiegłam do łazienki. Zza drzwi usłyszałam tylko:
-Ja druga - rozpoznałam głos Oli
-Niech Ci będzie - powiedziała Pati.
Szybko się umyłam, zmyłam makijaż, rozczesałam włosy i wyszłam.
-Łazienka wolna - powiedziałam stojąc w drzwiach
-Oki. To teraz ja - Ola wzięła piżamę z łóżka i szybko poszła do łazienki. Po 15 min wyszła i weszła Pati. Gdy wszystkie byłyśmy już umyte usiadłyśmy na łóżkach i rozmawiałyśmy o tym co będziemy robić jutro, lecz nie gadałyśmy długo bo byłyśmy zmęczone podróżą i ogólnie dzisiejszym dniem więc zasnełyśmy w ciągu pół godzinie.
Tak zleciały nam dwa pierwsze dni, trzeciego nie chciało nam się zwiedzać wiec postanowiłyśmy wybrać się na spacer i na lody. Wstałyśmy około 9.30 umyłyśmy się, pomalowałyśmy i ubrałyśmy się w:
Ja:
Ola:
Pati:
I wyszłyśmy.
-No to co laski, idziemy podbijać miasto - Najpierw poszłyśmy do parku na spacer, a potem na lody lecz w drodze do lodziarni stało się coś niesamowitego, a mianowicie.
Szłyśmy sobie powoli jakąś boczną uliczką i nagle ktoś na mnie wpadł.
-Przepraszam, przepraszam. Nic Ci nie jest? - Usłyszałam niesamowicie męski i seksowny głos, skądś go znałam ale nie wiedziałam skąd.
-Nie, wszystko w porządku - Dopiero teraz spojrzałam na faceta który pomagał mi wstać. I zobaczyłam że to on, ten sam co w telewizji, na plakatach, i ten sam nieziemsko seksowny głos co w piosenkach. - Ty jesteś...
- Tak tak Justin Bieber, tylko proszę nie piszcz. Dam Ci autograf, bilety na mój koncert, ale proszę nie krzycz.
-Dobrze.Ale ty jesteś Justin Bieber!! - Powiedziałam akcentując jego imię i nazwisko. (Oczywiście wszystko mówią po angielski ale ja pisze po Polaku)
-Tak. A to jest Ryan - wskazał na chłopaka - A to Chris - A teraz na drugiego. - A ty jesteś?
-Julia - Powiedziałam onieśmielona - A to Ola - Pokazałam ją - I Patrycja - Obie nieśmiało mu pomachały
-Miło mi - Powiedział i uśmiechnął się do mnie, a ja się zarumieniłam
-Żebyś wiedział jak nam jest miło
Oczami Justina
Razem z chłopakami szliśmy na boisko do kosza ale nie chcieliśmy żeby ktoś nas zobaczył, wiec poszliśmy boczną drogą która mało kto zna. Szedłem tyłem bo pokazywałem coś chłopakom i nagle na kogoś wpadłem i ta osoba się przewróciła. Szybko się odwróciłem i zobaczyłem najpiękniejszą kobietę na świecie od razu pomogłem jej wstać, w tedy spojrzała na mnie i dostrzegłem jej piękne oczy. Chyba jest moją fanką bo gdy mnie zobaczyła zrobiła wielkie oczy i już nabierała powietrza żeby zacząć krzyczeć na szczęście ją uspokoiłem. Kurde. Wypadało by coś jej dać na przeprosiny. WIEM!
-Jesteście beliebers?
-Tak!!! Największymi na świecie!!
-A macie bilety na mój koncert?
-Tak. Po to właśnie tu przyleciałyśmy
-A w którym rzędzie?
-Pierwszym
-A wejściówki na M&G?
-Tak
-Kurde. Co by tu jeszcze wymyślić. Mam. A macie wejściówki za kulisy? Błagam powiecie że nie.
-Nie
-A chce? - Zapytałem wyjmując trzy wejściówki z kieszeni
-No jasne!!! - zapiszczały uradowane
-To macie - dałem je im - Przynajmniej tak mogę przeprosić
-Ale nie masz za co. Przecież nic się nie stało - mówiła Julia ciągle się przy tym uśmiechając. Ona ma taki piękny uśmiech. Justin ogarnij się, ale jak skoro ona jest taka piękna. Dobra dosyć, później się nią zajmiesz.
-Dobra nie ważne. Na pewno nic Ci nie jest??
-Na pewno - powiedziała chichocząc
-A może wymienimy się numerami na wszelki wypadek?
-No skoro nalegasz - teraz wszyscy się śmialiśmy. Wyjęła z torebki notesik i długopis, zapisała na kartce swój numer, wyrwała ją i podała mi. - Prosze - Znowu się uśmiechnęła, ja napisałem jej swój numer na ręce
-Justin musimy już iść - odezwał się Ryan
-Dobra to my lecimy, ale widzimy się przed koncertem. Zgłoście się do Kennego on będzie wiedział o co chodzi i was wpuści
-Okej
-To do zobaczenia - puściłem jej oczko i wszystkie trzy się zarumieniły
____________________________________________________________________
Czytasz = Komentujesz Prooszę
Pozdrawiam Karcia ;)










